
Jesień, moi drodzy, powoli się zbliża, noce coraz dłuższe i zimniejsze wieczory. Wracamy z ogródków do środka lokali, zamawiamy mniej zimne piwko i dzielimy się wrażeniami z pierwszych, pourlopowych dni.
Tak niestety dzieje się co roku, jednak koniec lata, to nie tylko smutek i łzy. To rozpoczęcie kolejnego sezonu na życie knajpiane, imprezy cotygodniowe, kameralne koncerty i szalone weekendy bez bandy turystów. Zatem nie smućmy się i rozkoszujmy kolejną piękną jesienią na krakowskim Kazimierzu.