Wydawać by się mogło, ze Absynt niczym nie różni się od pozostałych kazimierzowskich knajp utrzymanych w stylu serwetowym. Bo przecież czego można się spodziewać po lokalu, w którym dominują stare meble, nieodłączne serwetki na stolikach, świeczki- co prawda nie te osadzone w pustych butelkach jak w Alchemii, a małe i dyskretne.
Absynt ma dwie, właściwie trzy, podstawowe zalety, a mianowicie: przytulne, nie za ciemne wnętrze, łagodną muzykę, która nie usypia po godzinie oraz bardzo fajną obsługę. Mili i kompetentni barmani to ważna sprawa. Dzięki niej chce się do lokalu wracać.
Absynt jest całkiem niezłym miejscem na randki. Przyjemnie bardzo można spędzić wieczór we dwoje szczególnie, jeżeli do siedzenia trafi się jedna z sof – wielkich i przepastnych siedzisk. Miła opcja.
Absynt, jak sama nazwa wskazuje, ma do zaoferowania alkohol, przez który van Gogh stracił ucho (podobno) a Witkiewicza zmusił do popełnienia Pożegnania Jesieni… Warto, chociażby dla samego rytuału, zamówić szklaneczkę absyntu. Podawanie absyntu wiąże się ze specyficznym rytuałem, do którego, oprócz tegoż trunku, potrzebna jest woda, cukier, specjalna łyżeczka… i zapałka.
Warto podejrzeć, w jaki sposób barmani przyrządzają absyntowe trunki, bądź zebrać się na odwagę i spróbować samemu. Nad kieliszkiem należy położyć tę dziwną łyżeczkę,a na niej kostkę cukru, który po nasiąknięciu przelanym przezeń absyntem podpalony karmelizuje się. Możemy alkohol, pomieszany ze karmelizowanym cukrem pomieszać z wodą i dodać parę kostek lodu. Można się nim raczyć po łyku a można też wypić jednym haustem… zapewniam, że doznania po takim jednorazowym łyku są wyjątkowe.
© 2009, ILISTIL. All rights reserved. Na prośbę osób zainteresowanych autor może usunąć wybrane komentarze. Usuwane będą komentarze propagujące treści niezgodne z prawem obowiązującym w Polsce – szczególnie propagujące treści nazistowskie, rasistowskie itp. W innych przypadkach komentarze nie będą usuwane.

January 21st, 2010 at 20:38
Uwielbiam to miejsce, tak samo jak obsługę. Doskonałe na spotkania z przyjaciółmi czy miły wieczór. Wizyta w Absyncie zawsze poprawia humor
January 22nd, 2010 at 10:56
Tam jest taka jedna barmanka- przesympatyczna blondynka- serce jej oddaję i duszę:D
July 18th, 2010 at 20:44
Miejsce jak absynt, anyżowo-piołunowe dla smakoszy i znawców. Zaręczam, że druga barmanka brunetka jest nie tylko sympatyczną, ale tak naturalnie identyfikuje się z dużym wdziękiem ze swoim zajęciem i lokalem, że szefom można zazdrościć. Wpadając do Absyntu na szklaneczkę zostaniecie uzależnieni od przemiłej aparycji brunetki uwijającej się za barem – to jest poszukiwany klimat, którego same ściany nie zapewnią.
March 27th, 2011 at 10:36
Czy tam jest palarnia?