Klub Cirkus to osesek na tle niektórych kazimierzowskich lokali, ponieważ ma dopiero 7 miesięcy
Lokal można znaleźć na ulicy Starowiślnej 16 i jak wieść gminna niesie jest największą imprezownią na Kazimierzu ponieważ może jednorazowo pomieścić ponad 1000 osób! Robi wrażenie. Cirkus jest projektem starych wyjadaczy i znawców potrzeb imprezowych ludzi w każdym wieku i orientacji. Projekt Cirkus został wdrożony w życie przez właścicieli Kitsch-u i Plasticu. Nie jest to sprawdzona informacja, zatem nie mogę stwierdzić na 100%, że tak jest w istocie. Jeżeli wiecie jak to jest naprawdę- piszcie. Nie chcę podawać nieprawdziwych informacjiMamy nadzieję, że lokal będzie cieszył się taka samą popularnością jak Kitsch a nie podzieli losu Plasticu, który nie cieszyła się wielką popularnością. Palstic był ciekawym lokalem. Dwa poziomy, dwa bary, sensowna ochrona, imprezowa obsługa. Muzyka do tańca jak znalazł i pokazy drag quinn. Niestety albo formuła albo miejscówka były dla właścicieli pechowe po po pierwszych zachwytach lokal zaczął świecić pustkami. Bywały takie dni, ze sobotni wieczór na parkiecie pląsał dwie zamroczone postacie a barmani ziewali z nudów sprawdzając od czasu do czasu jaki progres odnotowując zegarki w posuwaniu się do przodu.
Co więcej o Cirkusie?
Serwis aktivist.pl udał się na przeszpiegi. Poniżej raport z owych przeszpiegów, w którym reporter donosi:
Klub Cirkus otworzył swoje podwoje 12 września, w samym środku tego niespodziewanie zimnego miesiąca. W lokalnych mediach narobiło się trochę szumu, ponieważ o Cirkusie ploteczki krążyły już od dawna, jako o nowym projekcie właściciela dwóch innych alternatywnych lokali ? Kitschu i Plasticu. ?Aktivist? postanowił więc sprawdzić, ile wspólnego z plotkami ma rzeczywistość. Podobnie jak kilka innych ciekawych miejsc w Krakowie (m.in. sala fitness i supermarket), Cirkus mieści się w zaadaptowanej starej sali kinowej. Na wejściu kiepskie wrażenie zrobili na nas ponurzy ochroniarze, a dziwne ? kinowa lada przerobiona na bar. Złym znakiem było zaś to, że o 23:15 jedynie około 20 procent sali było pełne… Prawdziwym koszmarem okazały się dopiero tygrysie prążki na ścianach i natłok plastykowego szajsu w środku. Dwupoziomowy klub ma jednak potencjał. Najważniejszą częścią lokalu zajmuje ogromny dancefloor, położony w miejscu, gdzie mieściła się główna sala kinowa. Właściciele pozbyli się foteli, zdecydowali się jednak zachować wielki ekran ? wyświetlają na nim dziwne obrazy, które migoczą w rytm muzyki dobiegającej z gigantycznych głośników. Efekt jest niezły, choć dobór dźwięków ogranicza się niestety, podobnie jak w Kitchu, do 40 zgranych hitów. Jedną z atrakcji klubu jest utrzymany w fikuśnym stylu lat 20. bar dla VIP-ów, który mieści się na pięterku, czyli tam, gdzie kiedyś był balkon. Za barem stoją manekiny w ciuszkach retro. Podczas otwarcia było tu tłoczno, a w powietrzu drgała bardziej chilloutowa muzyka. Wrażenia odnieśliśmy pozytywne, będzie to idealna przystań dla lokalnej błyszczącej elitki. Jaka będzie przyszłość Cirkusa? Trudno powiedzieć. Na pewno klub jest wyjątkowy, to jedno z niewielu miejsc, w którym zmieści się ponad 1000 osób. Z drugiej strony trudno uwierzyć, by takie tłumy zechciały przybyć do miejsca z takim klimatem i takimi dekoracjami. Myślę, że właściciel musi dokonać paru przeróbek, zanim zwalą mu się tam kohorty wygłodniałych klubowiczów, a przecież o to chodzi”

Jak zwykle proszę o Wasze opinie.

źródło Activist