singer3Stolica wszystkich serwetowni na Kazimierzu. Protoplasta knajp o specyficznym wystroju:  stare stoły, stare krzesła – każde z innej parafii, babcine serwetki, najczęściej ręcznie robione na szydełku- biały kordonek, świeczniki z butelek, dywany, lustra, mrok. Singer

W Singerze fajnie się pije wódkę. Singer sprzyja rozmowom o życiu. W klimacie podobny jest do Alchemii, ale w przeciwieństwie do niej nie jest tak bardzo przesiąknięty komercją.

Singer to jedna z najstarszych knajp na Kazimierzu. W czasach, kiedy na Kazku psy wyły, było ciemno i nieco strasznie tylko wtajemniczeni wiedzieli gdzie maja się kierować by odnaleźć te knajpę.  Ale to było szalenie podniecające trafić do takiego szczególnego miejsca. Singer przyciągał ludzi skażonych twórczością.  Zbierali się tam doszli i niedoszli pisarze, rozmowy akademickie  słychać było niemal z każdego kąta, z głośników dobiegały rzewne pieśni i radosne piosenki, jazz, blues- zlepek wszystkiego.

W Singerze jest malutki bar ale i tak jest przy nim zawsze tłoczno – bo bar to serce lokalu.

singer2Poza tym, Singer w lecie otwiera swój niesamowity ogródek, gdzie za stoliki służą stare maszyny do szycia Singera a widok na Plac jest naprawdę zdumiewający.

Mam do Singera bardzo wiele sentymentu. I jak dla mnie tylko ta knajpa ma w sobie te samą atmosferę co przed laty. Tylko tam jeszcze czuć w powietrzu coś takiego przyjemnie kojarzącego się z przeszłością. I jak w Alchemii jest klimat przez duże K, tak w Singerze jest atmosfera przez duże A.